– Ostatnio widziałam, że miała na sobie za mały kaftanik, więc gdy się zorientowałam, że w Lindeksie można kupić trzy w cenie dwóch, od razu kilka kupiłam. Na pewno się przydadzą. – Uśmiechnęła się z zadowoleniem, nie zwracając uwagi na zawiedzioną minę Mai.
Erika już chciała powiedzieć, że dawanie rocznemu dziecku w prezencie kaftanika to idiotyzm. Miała to na końcu języka. Nie dość, że Maja była rozczarowana, to Kristinie udało się jak zwykle wbić szpilę jej. Okazuje się, że nie potrafi nawet dziecka porządnie ubrać.
– Idzie tort! – zawołał Patrik. Włączył się w odpowiednim momencie, odwracając uwagę wszystkich. Erika przełknęła złość i wszyscy razem przeszli do salonu.