Wydawało jej się, że żyła tak, jak należy, zachowując się odpowiednio w każdej sytuacji, jednak problemy jej własnego dziecka wskazywały, że coś szło bardzo nie tak. Przypuśćmy, że zamknęłaby sklep, żeby dołożyć pieniądze do biznesu syna. On by splajtował… i co wtedy? Zostałyby jej tylko te dwa małe pokoje. Małe mieszkanko w starym domu, który stoi na wzgórzu Cheongpa od dwudziestu lat. Jej syn będzie bankrutował kolejno w każdym nowym biznesie, aż w końcu dorwie się do tej ostatniej rzeczy, która jej została.
Nie chciała tego przyznać, ale jej syn był obrzydliwym krętaczem. Jego była żona szybko się na nim poznała, dlatego rozwiedli się pośpiesznie po dwóch latach małżeństwa. Pani Yeom była na nią zła, zarzucała jej rozbuchaną ambicję, ale musiała w końcu przyznać przed samą sobą, że problem leżał po stronie syna. W ciągu trzech lat, które nastąpiły potem, przepuścił wszystko, co mu zostało. W takiej sytuacji dziecko może liczyć już tylko na pomoc własnej matki, a co ona robiła? Karmiła jakiegoś bezdomnego ze stacji kolejowej, zamiast zająć się własnym synem, uwikłanym w problem alkoholowy.