Zamiast krzyczeć za nim, po prostu siedzę w milczeniu.
Ze swoim chłopakiem na niby.
To chyba najbardziej upokarzająca i niezręczna chwila w moim życiu.
Kiedy czuję pierwszą łzę spływającą po moim policzku, ponownie szturcham Bena.
– Muszę stąd wyjść – szepczę. – Wypuść mnie, proszę.
Wstaje i wysuwa się zza stołu, a ja mijam go ze spuszczoną głową. Nie odwracając się za siebie, ruszam ponownie do toalety. Tak strasznie mi wstyd... Nie dość, że rozmowa, którą podsłuchał, sprawiła, że poczuł się w obowiązku udawać mojego chłopaka, to jeszcze stał się świadkiem najgorszej kłótni, jaką kiedykolwiek odbyłam ze swoim ojcem.
Na miejscu Bentona Jamesa Kesslera bez zastanowienia rzuciłabym tę dziewczynę na niby.