– Myśliwym? O nie, serdeczne dzięki. Ale tuż przy moim domku letniskowym w Sørkedalen znalazłem ekskrementy. Wyglądały zupełnie inaczej niż wszystko, co do tej pory widziałem, więc zrobiłem zdjęcie i wrzuciłem na Facebooka z pytaniem, co to jest. Od razu dostałem odpowiedź od ludzi gór. Niedźwiedź. Niedźwiedź! W lesie odległym o dwadzieścia minut jazdy i pół godziny marszu stąd, w centrum stolicy Norwegii.
– To fantastyczne!
– Pytanie, co pan rozumie przez fantastyczne. Tak jak mówiłem, mam w okolicy domek letniskowy. Jeździmy tam całą rodziną. Chcę, żeby ktoś zastrzelił to zwierzę.
– Jestem myśliwym, więc dobrze rozumiem, o co panu chodzi. Ale sam pan wie, że nawet w Norwegii, gdzie jeszcze nie tak dawno było naprawdę dużo niedźwiedzi, w ciągu ostatnich dwustu lat prawie nie zarejestrowano ataków niedźwiedzia ze skutkiem śmiertelnym.