– Ogląda rzekę Haglebua – odpowiedział Alf, zięć, który do nich podszedł. Kołysał się na piętach z rękami w wielkich kieszeniach długiej skórzanej kamizelki myśliwskiej, którą zawsze nosił w pracy. – W zeszłym roku razem z producentem zamontowaliśmy tam kamerę podwodną. Mamy teraz całodobowy przekaz na żywo z miejsca tuż nad przepławką dla łososi przy wodospadzie Norafossen i możemy obserwować, kiedy ryby zaczynają wędrować w górę rzeki.
– Czyli kiedy?
– Najwyrywniejsze pojawiają się już w kwietniu i maju, ale główna wędrówka zaczyna się dopiero w czerwcu. Pstrąg musi złożyć ikrę przed łososiem.
Klient uśmiechnął się do staruszka.
– No to trochę się pan pospieszył, prawda? A może widział pan już jakieś ryby?
Stary otworzył usta. W myślach wypowiadał słowa, nie zapomniał ich. Ale z ust nic się nie wydobyło. Zamknął je z powrotem.
– Afazja – wyjaśnił Alf.
– Co?
– Udar. On nie mówi. Szuka pan sprzętu wędkarskiego?
– Kamery leśnej – odparł klient.
– To znaczy, że jest pan myśliwym?