Obrazy z przeszłości
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Zaorski zjawił się wcześniej. Chodził wokół powalonego pnia drzewa, nerwowo poprawiając czapkę. Wieści, z którymi miała zjawić się Kaja, były decydujące dla całej ich przyszłości.

Dziś rano była na badaniu, dzięki któremu mieli dowiedzieć się, kto jest ojcem dziecka, które nosiła od szesnastu tygodni. Jej mąż był przekonany, że to on. Nie miał powodu wątpić w jej wierność, a nawet jeśli dostrzegł coś między nią a jego przyjacielem, natychmiast składali to na karb żartów.

Kaja Burzyńska też zjawiła się chwilę przed czasem. Seweryn najpierw usłyszał trzask łamanych gałęzi, a potem zobaczył, jak kobieta jego życia wyłania się z przesmyku między drzewami. Ilekroć ją widział, nie mógł znaleźć słów, by opisać towarzyszące temu uczucie – a jednocześnie miał wrażenie, że to właśnie te brakujące słowa powinien wypowiadać najgłośniej.

Ciąża była już widoczna gołym okiem, zaczynał się czas, kiedy Burza musiała wkładać nieco większe bluzki. Na komendzie sypały się gratulacje, na które odpowiadała szerokim uśmiechem i dobrotliwymi podziękowaniami.

W istocie jednak zarówno ona, jak i Zaorski żyli w swoistym zawieszeniu. Ojcostwo dziecka przesądzało wszystko. Byli co do tego zgodni w stu procentach.