Burza uśmiechnęła się na powitanie, a kiedy podeszła do Seweryna, ten położył dłoń na jej policzku i zanim ją pocałował, przez moment się jej przyglądał. Sprawiała wrażenie, jakby nie widziała go od lat. On za każdym razem miał podobne uczucie wypełniania pustki w samym rdzeniu swojego istnienia.
W tych momentach znikała cała niewłaściwość tego, co robili. Nic nie miało znaczenia, wyrzuty sumienia natychmiast się kurczyły, a zaraz potem nikły całkowicie. I oboje przepełniała pewność co do tego, kto jest ojcem dziecka.
Seweryn pocałował ją, mimowolnie myśląc o tym, że gdyby przyszła ze złymi wieściami, nie pozwoliłaby mu na to. Potem odsunął się nieco, by objąć wzrokiem całą jej twarz.
– Mógłbyś się odezwać – rzuciła.
Wzruszył ramionami i lekko się uśmiechnął.
– To jakaś nowa taktyka? – dodała.
– Nie. Po prostu lubię z tobą milczeć.
Odpowiedziała mu delikatnym uniesieniem kącików ust. Gdyby miała dla niego złe nowiny, nie zrobiłaby tego, zapewnił się w duchu Zaorski. Z drugiej strony te dobre przedstawiłaby mu od razu.
Zmrużył lekko oczy, a potem położył ręce na jej biodrach.
– Ale właściwie to ty mogłabyś trochę się rozgadać.
– O, naprawdę? Na jaki temat?