Otwieram usta, żeby krzyknąć, ale strach już ścisnął mi płuca jak w imadle i pozbawił mnie tchu. Dostrzegam w korytarzu zbliżającą się do mnie potężną sylwetkę. Cofam się szybko i czuję za plecami drzwi do kuchni.
„Jeśli nie uda ci się uciec na górę, nie pozwól się zapędzić do kuchni”, ostrzegł Alex.
„Ale co mam zrobić, jeśli nie będę miała innej drogi ucieczki?”, spytałam.
„Wtedy postaraj się zdobyć jakąś broń. Na blacie trzymasz noże”.
Zaciskam dłoń na klamce, a kiedy drzwi się otwierają, wtaczam się do kuchni. Napastnik wchodzi za mną i zatrzaskuje drzwi kopniakiem. Panuje tu całkowita ciemność i na chwilę tracę orientację, ponieważ zazwyczaj świetlik rozprasza nieco mrok w tym pomieszczeniu. Szybko dochodzę do siebie i przesuwam się w prawo, wyobrażając sobie stojak na noże obok piekarnika. Ale nieznajomy zagradza mi drogę, jakby czytał mi w myślach, i zmusza mnie do odbicia w lewo. Potykam się o swoje stopy, kiedy okrążam kuchenną wyspę, aż w końcu nie mam już dokąd uciekać.
„Cokolwiek zrobisz, nie daj się zablokować za wyspą, bo wtedy nie będziesz miała żadnej drogi ucieczki – radził Alex. – Nie możesz do tego dopuścić. Słyszysz mnie, Nell? Nie pozwól na to”.