2.
Marijka miała ręce grube jak pnie drzewa. Przegub jej dłoni był tak szeroki i krzepki jak przegub dłoni jej ojca. Niezbyt urodziwe, krótkie palce zakończone tępo ściętymi paznokciami wyglądały bardziej na męskie niż kobiece. Gdy chwytała filiżankę za uszko, ledwo przeciskała przezeń palec wskazujący. Na paliczkach wyrastały jej pojedyncze ciemne i wyraźne włoski, podobnie jak na przedramionach i łydkach. Pod nosem nosiła miękki cień, jak hiszpańska tancerka flamenco albo dorastający ciemnowłosy chłopiec.
Gruby, czarny jak u Indianki warkocz zaplatała ciasno, aż jej oczy z orbit chciały wyskoczyć, i skręcała go w kok tuż nad szyją, przypinając wsuwkami pod chustką, którą wiązała na głowie. Wszystko w niej było szerokie, podobne bardziej do łopaty na drewnianym sztylu niż do łodygi kwiatu, trochę kanciaste, trochę surowe, jak kawały węgla odrąbane od ściany przodka. Brwi miała jak dwie czarne krechy, podbródek mocny, kwadratowy, zęby duże, białe i równe, wysokie, pełne policzki, wydęte, zmysłowe wargi.