Opowieści o pilocie Pirxie
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

Test

– Ka­det Pirx!

Głos Oślej Łącz­ki wy­rwał go z głę­bi ma­rzeń. Wy­obra­ził so­bie wła­śnie, że w kie­szon­ce od ze­gar­ka sta­rych cy­wil­nych spodni na dnie szaf­ki leży dwu­ko­ro­nów­ka. Srebr­na, dźwię­czą­ca, za­po­mnia­na. Przed chwi­lą jesz­cze wie­dział do­kład­nie, że nie było tam nic, naj­wy­żej sta­ry kwit pocz­to­wy, ale po­wo­li do­szedł do prze­ko­na­nia, że mo­gła być, i kie­dy Ośla Łącz­ka wy­mie­nił jego na­zwi­sko, był już cał­kiem pe­wien. Moż­na po­wie­dzieć, że wy­raź­nie czuł jej krą­głość i wi­dział, jak roz­pie­ra się w kie­szon­ce. Mógł pójść do kina – i jesz­cze zo­sta­ło­by mu pół ko­ro­ny. A gdy­by po­szedł tyl­ko na ak­tu­al­no­ści, zo­sta­ło­by pół­to­ra, z tego ko­ro­nę by odło­żył, a za resz­tę po­grał­by na au­to­ma­tach. Je­śli­by au­to­mat za­ciął się i za­czął bez koń­ca wy­sy­py­wać mie­dzia­ki pro­sto w otwar­tą dłoń, a on le­d­wo by na­dą­żał z pa­ko­wa­niem ich do kie­sze­ni, i zno­wu pod­sta­wiał­by rękę… zda­rzy­ło się to prze­cież Smi­dze! Ugi­nał się pod cię­ża­rem zdo­by­tej nie­ocze­ki­wa­nie for­tu­ny, kie­dy wy­rwał go Ośla Łącz­ka.

Wy­kła­dow­ca za­ło­żył po swo­je­mu ręce do tyłu i sta­jąc na zdro­wej no­dze, za­dał py­ta­nie: