Teraz należało złapać sygnały radiowe PAL-a i uważać przy przejściu jego strefy na radary. Jak się nazywają te dwa statki? RO? Nie, JO – a numery? Zajrzał do karty z zadaniem, wetknął ją razem z książką nawigacyjną do kieszeni i poruszył regulatorem kontrolki na piersi. Było słychać masę pisków i trzasków, PAL – jaki on ma sygnał? Morse – aha – natężał słuch, zaglądał w ekrany, Ziemia powoli obracała się pod nim, gwiazdy przesuwały szybko w ekranach, a PAL-a jak nie było, tak nie było słychać ani widać.
Naraz posłyszał brzęczenie.
PAL? – pomyślał i odrzucił natychmiast tę myśl. – Idiotyzm, satelity nie brzęczą przecież – co brzęczy?
– Nic nie brzęczy – odpowiedział sam sobie. – Więc co to jest? Awaria?
Jakoś wcale się nie przestraszył. Co za awaria, kiedy leci z wyłączonym silnikiem? Puszka rozsypuje się sama od siebie – czy co? Może zwarcie? A, zwarcie! Kochany Boże! Instrukcja przeciwpożarowa IIIA: „Pożar w Przestrzeni na Orbicie” – paragraf – niech to szlag trafi! – brzęczało i brzęczało, ledwo słyszał popiskiwanie dalekich sygnałów.