Osada
Michał Śmielak — Literatura

Chcia­łem jesz­cze py­tać, bo tyle rze­czy ko­tło­wało mi się w gło­wie, ale bab­cia była okrop­nie uparta i jak po­wie­działa, że ko­niec, to nie było po co ję­zyka strzę­pić. Jed­nak sama w końcu się ode­zwała, jakby coś jej cią­żyło i mu­siała to po­wie­dzieć.

– Ale wró­ciła – wy­szep­tała.

– Te­raz? – za­py­ta­łem od razu.

– Wtedy – od­parła.

Na­gle do drzwi bab­ko­wej cha­łupy ktoś za­ło­mo­tał, a mi z tego wszyst­kiego serce nie­mal sta­nęło, jed­nak sta­ruszka nie­zra­żona kiw­nęła głową i ka­zała otwo­rzyć. Wia­domo, sta­rzy lu­dzie nie boją się ni­czego, a na­sza babka to już w szcze­gól­no­ści.

Pod­sze­dłem nieco nie­pew­nie pod drzwi i po­ło­ży­łem dłoń na klamce. Otwie­rać? Nie otwie­rać? A jak to de­mon? Który de­mon puka, głupku.

Ano oka­zało się, że są też ta­kie, które pu­kają.