Chciałem jeszcze pytać, bo tyle rzeczy kotłowało mi się w głowie, ale babcia była okropnie uparta i jak powiedziała, że koniec, to nie było po co języka strzępić. Jednak sama w końcu się odezwała, jakby coś jej ciążyło i musiała to powiedzieć.
– Ale wróciła – wyszeptała.
– Teraz? – zapytałem od razu.
– Wtedy – odparła.
Nagle do drzwi babkowej chałupy ktoś załomotał, a mi z tego wszystkiego serce niemal stanęło, jednak staruszka niezrażona kiwnęła głową i kazała otworzyć. Wiadomo, starzy ludzie nie boją się niczego, a nasza babka to już w szczególności.
Podszedłem nieco niepewnie pod drzwi i położyłem dłoń na klamce. Otwierać? Nie otwierać? A jak to demon? Który demon puka, głupku.
Ano okazało się, że są też takie, które pukają.