Ostatnie rozdanie 2019
Wiesław Myśliwski — Literatura

Niestety, takich nazwisk, które nic mi nie mówią, jest wiele w tym moim notesie. A chociaż przy każdym próbuję co nieco głębiej poszperać w pamięci, żadne z nich do nikogo mnie nie doprowadziło. Każde jakby zaklęło się w milczeniu, że stanowią już byty same w sobie, wyzwolone z czyjejkolwiek własności. Nasuwa mi się myśl, czy może tyle tylko zostaje po człowieku, a to i tak niemało w tym bezimiennym świecie, gdy ktoś zapisał jego imię, nazwisko, adres, telefon lub włożył między kartki w swoim notesie jego wizytówkę, chociażby nie towarzyszyła temu żadna pamięć.

Adamczak Remigiusz. Któż to mógł być? Powtarzałem kilka razy w myślach, Adamczak, Adamczak, jakbym go wywoływał z innego świata. I nic. Pustka. Nie zjawił się. A nie na początku go zapisałem, więc nie mogło to być tak bardzo dawno, żeby zdążył utonąć w mojej pamięci. Przyszedł mi jedynie do głowy właściciel sklepu wędliniarskiego, u którego kupowałem, znakomite zresztą, wędliny wyrabiane według starych, wiejskich receptur, bez ulepszaczy i konserwantów, normalnie wędzone czy, jak kaszanka, pieczone, jeśli ktoś lubi kaszankę.