Mówię, oczywiście, z przesadą, lecz zdejmowanie gumy z tego notesu to jakby rozładowywanie miny. Wymaga ostrożności, a także sposobu, aby nie wybuchł w rękach i nie rozleciał się aż poza biurko, na podłogę, bo i tak się zdarzało. Kiedyś tu nawet rozłożyłem koc na podłodze i na leżąco zdejmowałem tę gumę, zabezpieczając swoim ciałem ewentualny wybuch. Przypomniało mi się w związku z tym zdarzenie z czasów wojny, o którym ktoś mi opowiadał. Biegli żołnierze ścieżką przez pola i nagle pierwszy dostrzegł tuż przed sobą przyprószoną ziemią minę. Padł ciałem, dając się rozerwać, aby następnych uratować. Zacząłem się sam z siebie śmiać, bo przecież nie pamiętałem wojny. Stary koń, a śmiałem się tak jak chyba jedynie w dzieciństwie.