Paderborn
Remigiusz Mróz — Kryminały

Moment, kiedy chwytała za klamkę i dostrzegła na lakierze odbicie jakiejś postaci, był ostatnim, który zarejestrował jej umysł.

Potem ocknęła się tutaj.

W pomieszczeniu kilka na kilka metrów, niemal całkowicie wyłożonym czarną pianką, jak jakieś studio nagraniowe. Masywne drzwi były zamykane na dwa potężne zamki, brakowało jakiegokolwiek oświetlenia, a jedynym jego źródłem za dnia okazało się upiornie małe okno, przez które Nina mogła czasem obserwować świat zewnętrzny.

Zupełnie jakby ten, kto ją tu zamknął, chciał torturować ją widokiem miejsca, do którego Pokora nigdy nie wróci.

Nie odezwał się do niej słowem.

Nie pojawił się.

Nie dał jej wody.

Trzymał ją tutaj, jakby nie chciał od niej niczego poza tym, by umarła.

Jak długo mogła tak pociągnąć? W normalnych okolicznościach limit odwodnienia dla organizmu wynosił trzy dni, ale dzięki ewidentnie grubym, odizolowanym ścianom panowała tutaj dość niska temperatura. Nina mogła liczyć na to, że wydłuży ten okres.

Tyle, jeśli chodzi o teorię. Praktyka z godziny na godzinę udowadniała jej, że było to zbyt optymistyczne założenie.