Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa
Kamil Janicki — Historyczne

„W mniejszym jesteśmy u państwa poważaniu niż bydło” – żalił się pewien kmieć u schyłku XVI stulecia. – „Psią krwią nas nazywają, a jeszcze bardziej swoje psy niż nas poważają”. Odniesienie do psów i zwierząt pociągowych nie powinno dziwić. Podobnych porównań używano nagminnie. Andrzej Frycz Modrzewski – sekretarz króla Zygmunta Starego, autor wywrotowego traktatu O poprawie Rzeczypospolitej – też pisał, już w połowie XVI wieku, że „szlachta ma kmieci za psy”. Tworzący w XVII wieku Szymon Starowolski wypominał panom, że jest dla nich rzeczą zwyczajną traktować chłopów „jak bestie, nie zaś jak równych sobie ludzi”. W tym samym wieku powstał też anonimowy wiersz Szlachcic do szlachcica z wersami: „Względu nie ma szlachcic na chłopka biednego, zwie go niewolnikiem, ma za psa lichego”. Jeszcze stulecie później Hugo Kołłątaj podkreślił, że w swojej kondycji chłop „niczym się od bydląt nie różni”[8]. Inni reformatorzy doby oświecenia dopowiadali, że ludność wiejska nie tylko została sprowadzona do statusu zwierząt, ale też zrównała się z nimi w poziomie życia, wyglądzie, zachowaniach. Stanisław Staszic stanowczo występował w obronie chłopów.