– Jajkami? Ja przecież umyłam ten garnek...
Urwała nagle. Anders się odwrócił.
– Co się stało?
– Kapie – wskazała na jego głowę.
Zmarszczył czoło i dotknął ręką włosów. Potem jak na komendę oboje odchylili głowy i popatrzyli na sufit. Na białym sklepieniu wisiały dwie krople. Vibeke, która miała krótki wzrok, pewnie w ogóle by ich nie dostrzegła, gdyby były całkiem przezroczyste. Ale nie były.
– Wygląda na to, że Camilla ma potop – stwierdził Anders. – Idź do niej, a ja ściągnę dozorcę.
Vibeke wpatrywała się w sufit zmrużonymi oczyma, a potem popatrzyła na grudki w garnku.
– Boże – szepnęła, czując, że serce znów zaczyna jej się tłuc w piersi jak zającowi.
– Co się tym razem stało? – spytał Anders.
– Idź po dozorcę i razem zadzwońcie do Camilli. Ja w tym czasie zatelefonuję na policję.
2 PIĄTEK. PLAN URLOPÓW