W kluczowym momencie wzięła sprawy w swoje ręce. Kiedy tylko usłyszała, że NSI przygotowuje program interwencyjny na miarę Magazynu Kryminalnego 997 lub Sprawy dla reportera TVP z najlepszych lat, który miał konkurować z Uwagą! TVN czy Interwencją na Polsacie, zabrała się do roboty.
Temat na nią czekał. Od lat interesowała się zaginięciem pewnej dwudziestoletniej dziewczyny, które nie dawało jej spokoju.
Wiktoria Jucka przepadła bez śladu nocą, właściwie już nad ranem, w miejscu, gdzie teoretycznie nie powinno to być możliwe. Stolica dużego europejskiego kraju, wszędzie stacje bazowe namierzające ruch każdego, kto ma w kieszeni lub w torebce telefon komórkowy. W dodatku kamera monitoringu na stacji benzynowej wymierzona praktycznie w dziewczynę, śledząca każdy jej ruch.
Mimo to Wiktoria Jucka w jakiś sposób zniknęła. Nikt nic nie widział, nikt nie miał żadnych informacji. Wiadomo było tylko tyle, że po imprezie u jednego ze znajomych dziewczyna wracała do domu sama.
Nigdy do niego nie dotarła. A wraz z nią zniknęło także dotychczasowe życie jej bliskich.