Spełniała wszystkie wymogi zainteresowania opinii publicznej. Młoda, piękna, w trakcie studiów. Marzyła o tym, by zostać aktorką. Zaginięcia takich osób zawsze trafiały na czołówki gazet i portali informacyjnych, tym razem nie było inaczej.
Cała Polska chciała odnaleźć Wiktorię Jucką. Cała Polska chciała wiedzieć, co się stało.
Wisłę przeszukano wzdłuż i wszerz, trafiono właściwie na wszystko, tylko nie na ślady po dziewczynie. Przesłuchano znajomych, którzy byli z nią tamtej nocy. Prześwietlono jej przeszłość, sprawdzono każdy trop, każdy potencjalny punkt zapalny w życiu. Na próżno. Nikt nie znalazł poszlaki, która mogłaby rzucić światło na to, co stało się z Wiktorią Jucką.
Przyjaciele mieli alibi, wszyscy zostali razem, kiedy dziewczyna postanowiła wrócić do domu. Nie wezwała taksówki, nie zamówiła ubera. Nikt za nią nie szedł.
Miała niedaleko, raptem niecałe tysiąc pięćset metrów. Nic nie powinno się wydarzyć. A jednak w pewnym momencie się wydarzyło.
Patrycja była wręcz obsesyjnie zainteresowana sprawą, latami przyglądała się wszystkiemu, co się wokół niej działo. Zbadała każdy strzępek informacji, notowała w pamięci najmniejszy detal, który mógł okazać się przydatny.