Plac Senacki 6 PM
Vincent V. Severski — Kryminalne i sensacyjne

Mar­tin popra­wił oku­lary i opie­ra­jąc się na lasce, pochy­lił się nad base­nem. Dwa szaro-gra­na­towe wiel­kie homary ze szczyp­cami skrę­po­wa­nymi czer­wo­nymi gum­kami sie­działy na dnie. Poru­szały tylko ner­wowo czuł­kami, jakby wie­działy, jaki czeka je los.

– Piękne okazy! Pew­nie są tak stare jak ja – rzu­cił z prze­ką­sem Mar­tin. – Chyba już na nie czas…

– Dorodne samce. Mocne pan­ce­rze i oba lewo­ręczne. Dam ci dobrą cenę. Bie­rzesz?

– Biorę – odparł zde­cy­do­wa­nie Mar­tin, cho­ciaż wie­dział, że Hasan weź­mie od niego jak od boga­tego biz­nes­mena i dużo wię­cej, niż o tej porze roku zapła­ci­liby restau­ra­to­rzy. Chciał jed­nak zro­bić przy­jem­ność Ray­mon­dowi, i sobie też. Cena nie miała zna­cze­nia. Tylko taki homar może god­nie uczcić zakoń­cze­nie pan­de­mii i żałobę Ray­monda, pomy­ślał.

– Masz odpo­wiedni gar­nek? – zapy­tał Hasan. – Duży jest ten zbój.

– Mam. Przy­go­tuj go, żeby wytrzy­mał do wie­czora. Mięk­kie są czy twarde?

– Twarde, mówi­łem, wytrzyma dłu­żej. Dam ci pojem­nik, oddasz go następ­nym razem. Pamię­taj, żeby homara zahi­ber­no­wać wcze­śniej. Mogę go też dla cie­bie zabić, jeśli chcesz.