Plac Senacki 6 PM
Vincent V. Severski — Kryminalne i sensacyjne

– Mam. – Wycią­gnął z kie­szeni kartkę i wrę­czył ją Hasa­nowi. – Mniej wię­cej to, co zawsze. Ale tym razem mam szcze­gólną prośbę. Dzi­siaj przy­jeż­dża mój przy­ja­ciel, jego żona zmarła rok temu na wirusa i chcę go ugo­ścić. Potrze­buję naj­więk­szego homara, jaki uro­dził się w naszych wodach. Rozu­miesz, Hasan. Sprawa wyjąt­kowa. Wiem, że to nie sezon, ale może coś jed­nak masz.

Hasan zro­bił poważną minę i spoj­rzał takim wzro­kiem, że Mar­tin od razu wie­dział, że ma. Ruszył już w stronę basenu, gdzie zwy­kle trzy­mali żywe homary, gdy Hasan chwy­cił go za rękaw i pocią­gnął za sobą.

Weszli na zaple­cze, gdzie znaj­do­wał się drugi basen. Hasan zapa­lił świa­tło.

– Mają po trzy i pół kilo­grama – oświad­czył z wyraź­nym zado­wo­le­niem. – Z noc­nego połowu. Miały iść dzi­siaj na licy­ta­cję, ale sprze­dam ci jed­nego, skoro masz wyjąt­kową sytu­ację. Poświę­cimy go w podzię­ko­wa­niu dla Allaha za to, że nas oszczę­dził i poko­na­li­śmy cho­robę. Należy się two­jemu przy­ja­cie­lowi. – Uśmiech­nął się, a równo przy­cięte cien­kie wąsy pod­je­chały w górę. – Duży jest. – Stuk­nął pal­cem w szybę, jakby chciał dać znać sta­wo­no­gom, że trzeba się dobrze zapre­zen­to­wać.