Przez ciemność przedarły się odpryski światła. Jakby się przed nią otworzył tunel. Nie chciała widzieć światła, wolała pozostać w ciemności. Ciemność niosła nadzieję, a wiedziała, że jeśli pójdzie ku światłu, nadziei już nie będzie. Z ciemności mogłaby się wydostać, ale nie ze światła. Światło pozostanie po wsze czasy.
Jakby nogi się pod nią ugięły, chociaż już leżała. Pod powiekami błyskało światło, coraz trudniej było jej pozostać na miejscu. Gdy się w końcu poddała i dała się pochwycić w objęcia rozpościerających się galaktyk, poczuła, jak jej serce rozpada się na tysiące kawałków.