Ten rok nie był dobry dla Vestmanny. W lutym odkryto kulisy makabrycznej zbrodni, która wstrząsnęła małą społecznością, w lecie pogoda nie dopisywała i na wyspę Streymoy przypłynęło wyjątkowo mało turystów, a teraz zanosiło się na nowy rekord opadów deszczu.
W dodatku grindwale wciąż się nie pojawiały. Raz do roku urządzano tradycyjny połów, w którym brali udział wszyscy mieszkańcy Vestmanny. Nie miał stałej, z góry wyznaczonej daty – odbywał się, kiedy któryś z rybaków wypatrzył ławicę w cieśninie Vestmannasund. Walenie zazwyczaj przypływały w lecie, ale nie w tym roku. Farerowie musieli czekać na nie aż do października.
Niegdyś mawiało się, że starszyzna potrafi przewidzieć konkretny dzień, w którym grindwale się pojawią. Od kilku lat jednak najstarszych Farerów nie pytano o zdanie. Gdyby zrobiono to w tym roku, być może stara kobieta mieszkająca przy Niðari Vegur powiedziałaby, że ławicy należy spodziewać się dopiero, gdy godzin słonecznych w trakcie dnia będzie mniej niż dziesięć, a temperatura zacznie spadać poniżej dziesięciu stopni.