Pomruk
Michał Śmielak — Literatura

Prolog

1

W zimny poranek ciężko jest rozstać się z ciepłą kołdrą, ale jeszcze ciężej z życiem. Wiceminister Jan Drozdowski przeżył to pierwsze rozstanie jakąś godzinę temu, a teraz oczekiwał na drugie, zatem nie był w zbyt dobrym nastroju.

Było cholernie zimno, tak jak potrafi być tylko w wiosenne poranki oszukujące ludzi majową datą w kalendarzu. Pierwsze promienie wschodzącego słońca odbijały się w tafli jeziora, jeśli tylko udało im się znaleźć trochę miejsca w snującej się nisko mgle. Urokliwie ponad miarę, malarze mogli dziś czerpać garściami natchnienie do swych obrazów. Chełmoński byłby wniebowzięty.

Wiceminister Drozdowski nie był.