Spojrzałem na zegarek. Właśnie minęła siódma. Nie śpieszyło mi się. Lubiłem przychodzić do biura dwadzieścia po siódmej, bo dzięki temu mogłem sobie wszystko przygotować do całego dnia pracy. Ale w zasadzie nie musiałem zaczynać przed ósmą.
Wyjąłem komórkę i sprawdziłem skrzynkę mejlową.
Do: Ciekawostki Astronomiczne astrociekawostki@scilist.org
Od: Irina Pietrowa ipetrova@gaoran.ru
Temat: Cienka czerwona linia
Zmarszczyłem czoło, patrząc na wyświetlacz. Myślałem, że już nie figuruję na tej liście adresów. Zamknąłem tamten rozdział dawno temu. Nie zdobyliśmy wielkiego rozgłosu, ale to, co zdobywaliśmy, jeśli mnie pamięć nie myli, było zazwyczaj całkiem interesujące. Ot, grupka astronomów, astrofizyków i specjalistów w innych dziedzinach, którzy rozmawiali o wszystkim, co wydało im się dziwne.
Zerknąłem na kelnerkę. Nowi goście zasypywali ją pytaniami o menu. Pewnie chcieli wiedzieć, czy w Sally’s Diner dostaną bezglutenową wegańską sałatkę ze ścinków trawy albo coś w tym rodzaju. Czasami dobrzy ludzie z San Francisco potrafią być uciążliwi.
Nie mając nic innego do roboty, przeczytałem mejl.
Cześć, profesjonaliści.