Promieniowanie podczerwone jest bardzo słabe. Wykryłam je tylko dzięki temu, że używałam bardzo czułej aparatury, obserwując emisję mgławic. Ale żeby się upewnić, poprosiłam o przysługę astronomów z obserwatorium Atacama w Chile, które moim zdaniem dysponuje najlepszymi radioteleskopami na świecie. Potwierdzili moje odkrycie.
Promieniowanie podczerwone, które obserwujemy w przestrzeni, może występować z wielu powodów. Ich źródłem są na przykład obłoki gazowo-pyłowe odbijające światło słoneczne. Albo mieszaniny jakichś cząstek, które pochłaniają energię, a potem ją oddają, emitując fale elektromagnetyczne. To by nawet tłumaczyło stałą szerokość pasma.
Szczególnie intrygujący jest kształt łuku. Początkowo przyjęłam założenie, że jest to zbiór cząstek poruszających się wzdłuż linii pola magnetycznego. Ale w przypadku Wenus nie może być o tym mowy. Ta planeta nie ma magnetosfery, jonosfery, niczego takiego. A więc jaka siła przyciąga do niej cząstki? I co sprawia, że promieniują?
Wszelkie sugestie albo teorie mile widziane.
Co to było, do licha?
Przypomniałem to sobie znienacka. Jakby wspomnienie pojawiło się w mojej głowie bez zapowiedzi.