Ale wciąż niewiele o sobie wiem. Mieszkam w San Francisco – tyle pamiętam. I to, że lubię zjeść dobre śniadanie. I to, że zajmowałem się astronomią. Ale już się nie zajmuję?
Najwyraźniej mój mózg zadecydował, że koniecznie powinienem sobie przypomnieć tamten mejl. A takie drobiazgi jak moje imię są zbyt trywialne.
Podświadomość chce mi coś powiedzieć. Widok strużki krwi wywabił z mojej pamięci tytuł mejla – Cienka czerwona linia. Tylko co to ma wspólnego ze mną?
Wypełzam spod łóżka i siadam oparty plecami o ścianę. Mechaniczne ręce wyciągają się w moją stronę, ale wciąż nie mogą mnie dosięgnąć.
Pora przyjrzeć się moim towarzyszom. Nie wiem, jak się nazywam ani co tu robię, ale przynajmniej nie jestem sam. Tylko że… oni nie żyją.
Tak, to nie ulega wątpliwości. Bliżej mnie leży kobieta. Tak myślę. W każdym razie miała długie włosy. Ciało jest prawie całkiem zmumifikowane. Wysuszona skóra przywiera do kości. Nie wydziela żadnej woni. Nie ma oznak rozkładu. Musiała umrzeć dawno temu.