Tym razem poczułem, że coś drgnęło. Moje powieki się poruszyły. Poczułem to.
Otwieraj!
Mozolnie dźwigam powieki i oślepiające światło wypala mi siatkówkę.
– Oszsz… – syczę.
Mobilizuję siłę woli, żeby nie zamknąć z powrotem oczu. Widzę tylko biel w różnych odcieniach bólu.
– Wykryto ruch gałek ocznych – mówi moja dręczycielka. – Ile jest dwa plus dwa?
Biel już nie jest taka jaskrawa. Moje oczy przyzwyczajają się do światła. Zaczynam dostrzegać jakieś kształty, ale na razie niczego nie rozróżniam. Spróbujmy… czy mogę ruszać rękami? Nie. A nogami? Też nie.
Ale za to ruszam ustami, prawda? Przecież coś mówiłem. Nic, co by miało sens, ale zawsze to coś.
– Szszteee…
– Odpowiedź nieprawidłowa. Ile jest dwa plus dwa?
Kształty zaczynają coś przypominać. Leżę na łóżku, które jest tak jakby… owalne. Oświetlają mnie lampy ledowe, a kamery w suficie obserwują każdy mój ruch. Chociaż to dosyć przytłaczające, bardziej martwią mnie zawieszone nade mną dwie mechaniczne ręce ze szczotkowanej stali. Każda ma w miejscu dłoni zestaw narzędzi o niepokojąco inwazyjnym wyglądzie. Nie powiem, żeby to mi się podobało.
– Czsz… och… terrr… – bełkocę.
Może tak być?
– Odpowiedź nieprawidłowa. Ile jest dwa plus dwa?