PROLOG
Kompleks Osówka, 18 czerwca 2022 r.
Natalia Szatecka
Zanim gasną światła, rejestruję tylko kilka podstawowych faktów. Znajduję się w podziemnym korytarzu, właściwie w środku góry, a nad sobą mam kilkadziesiąt metrów litej skały. Wszystko inne znika w mroku, który nagle wypełnia tunele.
Rozlega się głośny huk, a zaraz po nim kolejne. Ledwo wybrzmiewają, słyszę odgłosy przelatujących samolotów, spadających bomb i dzikie, agresywne, niemal zwierzęce krzyki po niemiecku.
Chwilę później żarówki przy stropie lekko mrugają, na przemian rozjaśniają sztolnię i gasną, jakby świat zastanawiał się, czy będzie jeszcze trwać, czy może to najwyższa pora, żeby się skończył.
Kiedy światło na dobre wraca, okrzyki i trzaski cichną.
Audiowizualna inscenizacja nie była przesadnie sugestywna, ale sprawiła, że czuję się pod ziemią nieco mniej komfortowo niż jeszcze przed momentem.
Razem z innymi turystami wbijamy wzrok w przewodnika, który sprawia wrażenie, jakby oprowadzał dziś przynajmniej o jedną grupę za dużo. Nie jest znudzony, ale z pewnością chciałby już być w domu.