Projekt Riese
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Przez moment mówi o tym, że to krótkie przedstawienie nie miało wiele wspólnego z rzeczywistymi wydarzeniami, bo tak naprawdę alianci nigdy nie zrzucili bomb na ten kompleks.

– Zwyczajnie nie słyszeli o jego istnieniu – oznajmia. – Budowa Riese aż do końca wojny była utrzymywana w ścisłej tajemnicy. Potem zresztą też wiedzieli o nim nieliczni. Cała dokumentacja została zniszczona, ludzie pracujący w sztolniach zginęli, a świadkowie z jakiegoś powodu milczeli do końca życia.

Przewodnik robi pauzę i toczy po nas wzrokiem, jakby oczekiwał, że zainteresujemy się tym, co ma do powiedzenia, na tyle, by zagaić. Odezwałabym się, ale nie bardzo wiem, o co zapytać – niejasności związanych z tym miejscem jest tyle, że trudno ogarnąć je umysłem.

– I naprawdę nie ma żadnych dokumentów? – rzuca jeden z mężczyzn.

Nazywa się Radek Ossowski. Przedstawił mi się w restauracji, kiedy czekaliśmy na wejście. Jako jedyni zjawiliśmy się sami, więc dość naturalne wydawało się, by nawiązać choćby trywialną rozmowę.