Projekt Riese
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Przełykam ślinę i kątem oka dostrzegam, że żarówki przy suficie znów zaczynają mrugać. Na początku lekko, jakby wokół nich kręciły się ćmy. Po chwili już znacznie wyraźniej. Na tyle, że przewodnik się zatrzymuje, jakby po raz pierwszy spotkał się z taką sytuacją.

Kolejna inscenizacja, myślę. Tym razem jednak prowadzący nas mężczyzna pewnie ma do odegrania jakąś rolę. Będzie udawał, że nie wie, co się dzieje.

Gdzieś z oddali dochodzi basowy pomruk, który kojarzy mi się bardziej z dzikim zwierzęciem niż z wcześniejszymi odgłosami imitującymi detonacje ładunków wybuchowych.

Moim zdaniem to lekka przesada, ale niech im będzie.

Przewodnik obraca się i marszczy czoło, jakby rzeczywiście zastanawiał się, o co chodzi. Zanim orientuję się, że nie jest tak dobrym aktorem i że to, co się dzieje, ma miejsce naprawdę, jest już za późno.

Niski dźwięk staje się tak głośny, że wszyscy w jednej chwili zakrywamy uszy. Ledwo rejestruję, że światła gasną, potem na moment się zapalają, a ostatecznie znów zalewa nas mrok. Całkowity, nieprzenikniony.