– Myślałem, że skoczymy razem na obiad. – W odbiciu lustra mogłam dostrzec jego zaniepokojenie, kiedy mi się przyglądał.
– Myślisz, że dlaczego chciałam, żebyśmy spotkali się właśnie tutaj? – Uśmiechnęłam się konspiracyjnie i przesunęłam puszkiem z pudrem po twarzy.
– Sądziłem, że chodziło o adrenalinę, o której mówiłaś. – Objął mnie w talii, a usta skupił w czułym miejscu pomiędzy ramieniem a szyją. – I podobała mi się ta wizja.
– To akurat z braku czasu, Malcolmie. – Wrzuciłam kosmetyk do torebki i przygryzłam dolną wargę. – Jestem też zestresowana, a to pomogło mi uwolnić… wiesz… negatywne emocje.
Westchnął tylko. Musnął ustami tył mojej głowy, zanim oparł na niej brodę. Uśmiechnęłam się na ten gest z jego strony. Malcolm Brecker mógł poszczycić się faktem podbicia mojego serca. Kto by pomyślał, że dwudziestoczteroletni skrzydłowy uniwersyteckiej drużyny hokejowej, który walczy o miejsce w elitarnej lidze NHL1, mógłby przyprawić mnie o szybszy puls?