Świat zdawał się wyblakły. Katrine Ellegaard jako jedna z niewielu osób zdecydowała się wyjść na pokład, kiedy prom zbliżał się do pogrążonego we mgle archipelagu. Wypatrywała zabudowań Tórshavn, ale ze względu na parszywą pogodę ledwo dostrzegała odległe klify na wyspie Streymoy.
Wichura była tak silna, że można było odnieść wrażenie, iż potrafiłaby wywiać duszę z ciała człowieka. A jeśli nawet nie, to z pewnością zwiewała kaptur z głowy Katrine. Policjantka ściągnęła mocniej sztormówkę, podchodząc do relingu.
Nie było na co patrzeć, ale nie zamierzała wracać pod pokład. Przypuszczała, że to ostatni raz, kiedy może zobaczyć, jak prom podchodzi do portu w Tórshavn. Nigdy więcej nie będzie miała okazji, by płynąć nim z Danii – podjęła decyzję o przeprowadzce na Wyspy Owcze.
Cały jej dobytek znajdował się w samochodzie zaparkowanym na piątym pokładzie. Cała jej przyszłość zaś czekała na nią w Vestmannie, niewielkim miasteczku leżącym na północnym zachodzie wyspy. To tam miała zamieszkać, założyć rodzinę, pracować i wspólnie z Hallbjørnem Olsenem cieszyć się każdą chwilą życia.