Prowadź swój pług przez kości umarłych
Olga Tokarczuk — Pozostałe

Wyciągnęłam z kieszeni swoją komórkę, wystukałam numer, który znałam z telewizji – 997, i po chwili w moim telefonie odezwał się automatyczny czeski głos. Tak to tutaj jest. Zasięg wędruje, nie zważając na granicę państw. Czasem granica między operatorami zatrzymuje się na dłuższy czas w mojej kuchni, bywało, że stała kilka dni przy domu Matogi albo na tarasie, ale trudno było przewidzieć jej chimeryczny charakter.

– Trzeba było wyjść wyżej poza dom, na górkę – poradziłam mu poniewczasie.

– Zanim przyjadą, on całkowicie stężeje – powiedział Matoga tonem, którego szczególnie u niego nie lubiłam: jakby zjadł wszystkie rozumy. Zdjął kożuch i powiesił go na oparciu krzesła. – Nie możemy pozwolić, żeby tak został. Wygląda okropnie, a był przecież w końcu naszym sąsiadem.