1
Starorobociański Wierch, 2176 m n.p.m.
Wiktor Forst nie odrywał wzroku od rozpościerającej się przed nim panoramy Tatr. Przy tak dobrej pogodzie jak dziś ze szczytu w kierunku wschodnim dało się bez trudu dostrzec Orlą Perć i Krywań, a w oddali także Rysy, Gerlach i Lodowy Szczyt.
Komisarz nie potrafił przestać myśleć o tym, że mógł to być ostatni widok, jaki Hanna Broniewska w życiu podziwiała.
Nie, najprawdopodobniej nie dotarła tak wysoko. Z informacji zebranych przez funkcjonariuszy wynikało, że był to jej pierwszy raz w górach. Nie miała żelaznej kondycji, raczej nie porwałaby się na dwutysięczniki.
Tyle że mogli zaciągnąć ją tutaj mężczyźni, z którymi ostatni raz ją widziano. Według relacji świadków byli wysportowani, mieli porządny ubiór górski i widać było po nich, że są obeznani w terenie. A Starorobociański Wierch był przecież stosunkowo łatwym do zdobycia szczytem, nie wymagał żadnych umiejętności wspinaczkowych.
Hanna mogła stać dokładnie tutaj, gdzie teraz Forst. Ale równie dobrze mogła trafić w jakiekolwiek inne miejsce w rozległej przestrzeni czterystu kilometrów kwadratowych, na których rozciągały się Tatry Zachodnie.