– Na początku wypatrzyłem tu parę opakowań po jakichś batonach. To miejsce poza jakimkolwiek szlakiem, więc…
– Słowackich batonach?
– Moment.
Forst usłyszał wiatr, który uderzył w mikrofon telefonu, a potem charakterystyczny dźwięk rozprostowywania papierka.
– Tak, maxsport waniliowe – odparł ratownik. – Ale panie komisarzu…
– No?
– Poszedłem kawałek dalej i nie uwierzy pan, na co trafiłem.
Z pewnością nie na ciała czterech mężczyzn i kobiety, ton głosu miałby teraz zupełnie inny.
– Tu są kości – dodał TOPR-owiec. – Ludzkie kości.