Przepaść
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Aleks cicho zaskomlał, jakby zorientował się, że atmosfera stała się dojmująca. Forst dopiero teraz uświadomił sobie, że przestał głaskać psa. Poklepał go pod brzuchem i się podniósł.

– Poczekajmy jeszcze z ogłaszaniem żałoby – odezwał się.

Edmund podniósł na niego wzrok.

– Ty i optymizm, Forst?

– Po prostu nie lubię zakładać, że gdzieś się pali, jeśli nie widzę dymu.

Nadinspektor nie wydawał się o tym przekonany, Wiktor nie miał jednak zamiaru ciągnąć tematu. Dopóki nie zobaczy ciała, nie uzna, że ta dziewczyna nie żyje. Mogło wydarzyć się wiele rzeczy – nawet w wersji z atakiem w wykonaniu czterech mężczyzn niewykluczone przecież było, że udało jej się uciec. Istniał cień szansy, że zbiegła gdzieś ze szlaku i wciąż nie potrafi odnaleźć drogi powrotnej.

Tyle że nawet jeżeli tak to wyglądało, to wczoraj wieczorem w Tatrach wiał huraganowy wiatr i padał rzęsisty deszcz. Do tej pory Hanna byłaby tak wychłodzona, że trzeba by transportować ją śmigłem do najbliższego szpitala. O ile w ogóle udałoby jej się przeżyć noc.

Forst mruknął cicho. Może rzeczywiście pozwolił sobie na zbyt duży optymizm, a Edmund z pewnością dobudował do tego już własną teorię.