– Patrz, wracają! – wykrzyknęła Esme.
Iris spojrzała w stronę tarasu, ale zanim zdążyła zauważyć, że coś jest nie w porządku, Esme podała jej Hamisha i pobiegła przez trawnik do Hugh. Zaniepokojona, Iris spojrzała na Gabriela i serce jej zamarło, gdy zobaczyła jego zrozpaczony wyraz twarzy. Przytuliła Hamisha, czerpiąc pociechę z jego ciepłego, sennego ciężaru. Kiedy pocierała mu plecy, patrząc z napięciem na Hugh i Esme, Hamish uprzejmie wypuścił mleczne bąbelki powietrza. Nagle rozległ się płacz i Iris w pierwszej chwili pomyślała, że to Hamish.
To nie był Hamish. To Esme łkała rozdzierająco w ramionach Hugh.