Blix znał procedury. Wiedział, że powinni obserwować miejsce zdarzenia z bezpiecznej odległości i czekać na wsparcie. Ale to nie było zadanie z podręcznika.
– Posiłki przybędą za dziesięć minut – odparł. – Nie wiem, czy mamy tyle czasu.
Wrócił do radiowozu, otworzył bagażnik, a następnie sejf na broń służbową. Wyjął pistolet i załadował sześć naboi.
– Poważnie? Musimy…
– Pomóc dzieciakowi – wszedł mu w słowo Blix. Wyminął Fossego. – Jeśli jest w środku.
Zatrzymał się przed drzwiami wejściowymi i usiłował zajrzeć przez grubą szybę, która ciągnęła się od klamki do górnej krawędzi drzwi. Nic nie zobaczył.
Odwrócił się w stronę kolegi.
– Długo masz zamiar tam stać?
Fosse przeniósł ciężar ciała z jednej nogi na drugą.
– Nie podoba mi się to – powiedział.
– Mnie też nie, ale musimy coś zrobić.