– Zdaje się, że to tutaj – powiedział Fosse, wskazując niewielką grupkę ludzi na chodniku.
Blix zahamował i zatrzymał pojazd w poprzek drogi. Wyłączył silnik i syreny, ale zostawił niebieskie światła ostrzegawcze.
– Odgłos wystrzału doleciał stamtąd – wyjaśniła kobieta, wskazując mały biały dom, gdy policjanci wysiedli już z radiowozu.
– To brzmiało jak duży kaliber – dodał mężczyzna.
– Czy potem ktoś stamtąd wychodził? – spytał Blix. – Albo wchodził?
Kobieta zaprzeczyła ruchem głowy.
– Ile osób tam mieszka? – spytał Fosse.
– Cztery – odrzekła inna kobieta. – Mają dwie małe córeczki, ale wydaje mi się, że tylko jedna z nich jest w domu.
Blix zaklął w myślach.
– Okej – powiedział. – Wracajcie do domów i nie wychodźcie na zewnątrz. Zamknijcie dobrze drzwi.
Grupa gapiów rozpierzchła się. Blix sforsował ogrodzenie wokół posesji.
– Ty zajmij się tą stroną domu, a ja zajmę się drugą, okej?
– Chyba nie zamierzasz wchodzić do środka? – zaprotestował Fosse.
– Oddano strzał – powiedział. – W środku mogą być małe dzieci.
– Pomyśl o własnym bezpieczeństwie – rzekł Fosse i przypomniał mu mantrę powtarzaną przez instruktorów w szkole policyjnej. – Musimy zaczekać na posiłki.