– Nie mogę tego zrobić – odparł. Spojrzał na dziewczynkę i szybko odsunął od siebie myśli o własnej córce. – Nie mogę stąd wyjść. Nie teraz, kiedy ty…
– Daję ci pięć sekund – przerwał mu. Blix przeniósł wzrok na mężczyznę. Biały podkoszulek, brudny, plamy od potu na brzuchu, kręcone włosy na klatce piersiowej, wystające spod koszulki.
– Bardzo proszę…
– Pięć.
Nie zrobi tego, pomyślał Blix. To tylko czcze pogróżki.
– Może usiądziemy razem i…
– Cztery.
Policjant wstrzymał oddech i przełknął ślinę.
– Porozmawiajmy spo…
– Trzy.
Blix zacisnął palce na broni.
– Pomyśl o swojej córce, pomyśl o tym, co jej odbierasz.
– Dwa.
Facet wygląda na szaleńca, pomyślał Blix i uniósł broń.
– Przecież ona ma dopiero… pięć lat?
Blix położył palec na spuście.
– Jeden.
Zrobi to, pomyślał Blix. Do diabła! Zrobi to.
Wystrzał.