– Tak. Sama go tu postawiłam.
Kierowca skręca na drogę, a ja nadal czuję na sobie jego wzrok.
Moje nowe mieszkanie znajduje się zaledwie trzy kilometry stąd, w przeciwnym kierunku niż mój dawny dom. Nie mam samochodu, więc postanowiłam znaleźć lokum bliżej centrum, żeby chodzić do pracy piechotą. Jeśli w ogóle zdołam znaleźć jakąś pracę. Nie będzie łatwo z moją przeszłością i brakiem doświadczenia. I złą karmą, którą zdaniem taksówkarza przed chwilą na siebie ściągnęłam.
Kradzież krzyża Scotty’ego mogła sprowadzić na mnie złą karmę, ale równie dobrze mogło ją ściągnąć pozostawienie krzyża mającego upamiętnić faceta, który mówił otwarcie o swojej niechęci do przydrożnych krzyży. Dlatego kazałam kierowcy zrobić objazd, żeby przejechać boczną drogą. Wiedziałam, że Grace postawi coś w miejscu wypadku, i czułam, że jestem winna Scotty’emu usunięcie pamiątki.
– Gotówka czy karta? – pyta kierowca.
Spoglądam na licznik i wyciągam forsę, doliczając napiwek. Podaję taksówkarzowi pieniądze, kiedy się zatrzymuje. Później chwytam walizkę i drewniany krzyż, który przed chwilą ukradłam, gramolę się z auta i ruszam w kierunku budynku.