PROLOG
W którym czyjaś noc pełna przyjemności kończy się w sposób nader nieprzyjemny, a półmiski muszą poczekać jeszcze kwadrans, zanim trafią na swoje miejsce w kredensie.
Kiedy komisarz Stanisław Jednoróg dotarł na plażę u podnóża willi Rożnowskich, złociste trąbki sygnałowe dawno już zdążyły odegrać sygnał pobudki w austriackich koszarach na wzgórzu wawelskim, widocznym ponad wodami Wisły w przebijającym resztki mgły bladawym kwietniowym słońcu. Z okien na drugim piętrze neogotyckiej wieżyczki wyglądały dwie ciekawskie panny służące, które dziwowały się wszystkiemu: chodzącym po wiślanym brzegu policjantom, stojącym nieco z boku trzem żołnierzom i, przede wszystkim, spoczywającemu na mokrym piasku trupowi młodej dziewczyny.