Rozdarta zasłona
Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński, Maryla Szymiczkowa — Kryminały

Leżała na wznak, z rozpuszczonymi włosami, zakrywającymi twarz i spływającymi szeroką kasztanową falą na piersi. Bluzka z białego płócienka i spódnica z grubego granatowego sukna, wciąż wilgotne, ciasno przylegały do młodego ciała, które nie mogło mieć więcej niż dwadzieścia lat. Gdyby przechodził tędy jeden ze studentów Akademii Sztuk Pięknych, z pewnością pomyślałby o jakiejś prerafaelickiej Ofelii, ale o tej porze na Dębnikach trupa oglądały tylko służące, szeregowi policjanci, komisarz i żołnierze – po jasnoniebieskich kurtkach oraz czerwonych spodniach i czapkach można było w nich poznać ułanów z Trzeciego Pułku Arcyksięcia Karola – słowem: ludzie w sztuce nieobyci. Ostatecznie mogłaby się tu zaplątać żona jednego z miejscowych rybaków czy wędrowny przekupień, ale studentów Akademii jak na złość nie było. A szkoda, któryś mógłby stanąć w pobliżu, oprzeć nogę na kamieniu i w szkicowniku zapisać prędko rzucanymi na papier kreskami ten moment: poranek 17 kwietnia roku 1895, kiedy fale Wisły wyrzuciły na brzeg ciało dziewczyny, które w miejscu, gdzie niedawno biło serce, miało rudą plamę krwi, zakrzepłej na bluzce jak wielki pociemniały kwiat maku.