Odetchnął. Rowerzyści zniknęli. Był tutaj sam. W miejscu, gdzie wszystko się zaczęło. Gdzie nastąpiła przemiana. Gdzie z kogoś zwyczajnego stał się bestią. I był nią już tak długo, że niemal zapomniał, jak to jest być zwykłym człowiekiem.
Ta dwójka teraz zdążyła uciec. Ale wiedział, że pewnej nocy znowu tutaj kogoś spotka.
I wtedy bestia zaatakuje.