Sala operacyjna była wypełniona po brzegi studentami medycyny oraz ciekawskimi, a wielu z nich przywlokło ze sobą brud, nieodłącznie związany z życiem codziennym w wiktoriańskim Londynie. Chirurg John Flint South zauważył kiedyś, że przepychanki i pośpiech towarzyszące zdobywaniu miejsc w sali operacyjnej przypominają poruszenie podczas zajmowania foteli na parterze czy na galerii w teatrze[2]. Ludzie tłoczyli się jak śledzie w beczce, a ci z tylnych rzędów nieustannie się przepychali, żeby mieć lepszy widok, i wykrzykiwali: „Głowa, głowa!”, ilekroć ktoś im zasłaniał[3]. Niekiedy sala była tak zatłoczona, że chirurg nie mógł przystąpić do operacji, zanim z pomieszczenia nie usunięto przynajmniej części widzów. Mimo że działo się to w grudniu, w środku panowała duchota niemal nie do zniesienia. Ścisk sprawiał, że zrobiło się dokuczliwie gorąco.