Schronisko, które spowijał mrok
Sławek Gortych — Powieść przygodowa i podróżnicza

PRO­LOG

Przy­znać mu­szę, że pod­czas mych wie­lo­krot­nych wę­dró­wek po Al­pach nie mu­sia­łem ni­gdy zma­gać się z ta­kimi trud­no­ściami jak w dużo prze­cież niż­szych Kar­ko­no­szach. Była to jed­nak ze­msta Ri­be­cala[1]. Co­kol­wiek nie­za­do­wo­lony, że ze względu na wy­prawę ślą­ską mu­sia­łem zre­zy­gno­wać z [...] ko­lej­nej wy­cieczki w Alpy, od­po­wie­dzia­łem przy­ja­cie­lowi, który mi obie­cał wi­zytę w Kar­ko­no­szach, że ra­czej nie warto Alp po­świę­cać dla [...] „pa­gór­ków”. Po­tężny duch gór­ski, w któ­rego kró­le­stwie spę­dzić cztery dni mu­sia­łem, [...] temu, kto jego sa­mego albo jego dzieła ob­raża, ścieżki plą­cze, bu­rzę, mgłę, ulewę i śnie­życę na niego spro­wa­dza­jąc,po­ka­zał mi przeto, do czego jest zdolny[2].

Gu­stav Bi­schof

Kar­ko­no­sze, ma­rzec 2007 roku