Od zarania dziejów dla mieszkańców karkonoskich chałup nadejście zimy wiązało się z walką o przetrwanie. Stawali wówczas do brutalnej bitwy z nieobliczalnym żywiołem, w której stawką było ich życie. Każdego roku podczas kilku miesięcy trwania tych ludzkich zmagań Karkonosze zmieniały się nie do poznania. Szczyty i kotliny szczelnie powlekała śnieżna pokrywa, która zacierała granice, wygładzała ostrości krajobrazu, zamieniając wszystko w bezkresną biel. Ekstremalnie niskie temperatury, silne wiatry, śnieżyce i utrzymujące się przez wiele dni mgły zmuszały mieszkających w górach ludzi do uruchomienia w sobie pokładów kreatywności i zdolności przewidywania – cech decydujących o tym, czy dożyją wiosny. I nie chodziło tu o zwyczajne i oczywiste zadania, takie jak zrobienie na te kilka miesięcy zapasu żywności czy opału. Mieszkańcy karkonoskich baud[3] musieli być gotowi na znacznie więcej.