Schronisko, które spowijał mrok
Sławek Gortych — Powieść przygodowa i podróżnicza

Po­wie­dzieć, że w Kar­ko­no­szach trwała te­raz zima stu­le­cia, to nic nie po­wie­dzieć. Ko­tlinę Je­le­nio­gór­ską na­wie­dzały śnie­życe, które swoją skalą za­ska­ki­wały na­wet naj­star­szych miesz­kań­ców. Śnieg pa­ra­li­żo­wał ruch na dro­gach i ko­lei. Pod jego cię­ża­rem ła­mały się ga­łę­zie drzew, uszka­dza­jąc li­nie wy­so­kiego na­pię­cia, co po­wo­do­wało prze­rwy w do­sta­wach prądu. O ile trudną sy­tu­ację w pod­gór­skich mia­stecz­kach dało się ja­koś opi­sać, o tyle nie­ła­two było zna­leźć słowa, żeby okre­ślić wa­runki, ja­kie za­pa­no­wały w szczy­to­wych par­tiach gór.

Tam ży­wioł po pro­stu sza­lał. Nie­okieł­znany, nie­prze­wi­dy­walny i zdra­dziecki, ni­czym nocny zło­dziej.