Powiedzieć, że w Karkonoszach trwała teraz zima stulecia, to nic nie powiedzieć. Kotlinę Jeleniogórską nawiedzały śnieżyce, które swoją skalą zaskakiwały nawet najstarszych mieszkańców. Śnieg paraliżował ruch na drogach i kolei. Pod jego ciężarem łamały się gałęzie drzew, uszkadzając linie wysokiego napięcia, co powodowało przerwy w dostawach prądu. O ile trudną sytuację w podgórskich miasteczkach dało się jakoś opisać, o tyle niełatwo było znaleźć słowa, żeby określić warunki, jakie zapanowały w szczytowych partiach gór.
Tam żywioł po prostu szalał. Nieokiełznany, nieprzewidywalny i zdradziecki, niczym nocny złodziej.