Unieruchomiona dziewczyna oddychała z coraz większym trudem. Jej przekrwione oczy i potargane włosy upodobniły ją do opętanej przez demona. Błagalnie spojrzała na mężczyznę w okularach, który zrozumiał jej intencje. Wyciągnął dziewczynie szmatę z ust. Niemal natychmiast z nosa i ust trysnął pęcherzykowaty śluz, mocząc podwiniętą pod nabrzmiałe piersi koszulę nocną. Odetchnęła głęboko. Kilkakrotnie. Z kącików oczu popłynęły łzy. Wtedy przyszedł kolejny skurcz.
– Teraz! Przyj! Przyj jak najmocniej!
Ponure korytarze po raz ostatni rozdarł potworny krzyk cierpiącej. Chwilę później młoda kobieta dała nowe życie.